mgr prokrastynacji
[15.02.10/11:59]czego to nie wymyślą w tych internetach... właśnie się dowiedziałam, że cierpię na straszną chorobę.
na imię jej prokrastynacja :D
tzn. już od dawna wiem, że z prokrastynacji już powinnam mieć nawet nie magistra, a co najmniej doktorat, kto wie, czy nie profesurę :]
ale dopiero to forum uświadomiło mi, że to jest tragedia jakaś, choroba psychiczna, kataklizm i wogle.
no powiedzcie, że Wy też to macie, nie chcę się czuć jak parias ze swoim wstydliwym schorzeniem :D
ponczkowy czfartek
[11.02.10/10:22]trochę nas w pracy zdziesiątkowało. Do tego stopnia, że przyszło mi m.in. zastępować szefową (na papierze, rzecz jasna, ale zawsze to jakiś start :P)
W związku z powyższym postanowiłam chytrze i obwieściłam buńczucznie, że jak robię za cztery w sumie osoby, to zamierzam zeżreć cztery przydziały pączków, co je pracodawca w łaskawości swej rozdaje co roku.
Po zeżarciu tylko własnego przydziału niniejszym odszczekuję - już mam po uszy pączków na cały rok i chyba się porzygam.
Tak, wiem, że koniecznie chcieliście to wiedzieć.
Poza tym co.. trochę pozoruję pracę, bo ileż można zapieprzać, i jeszcze do tego koleżanka, stanowiąca mój motywator (w sensie, że mam wyrzuty sumienia jak ona zasuwa, a ja nie), jest se na urlopie w górach, a mnie się skończyły zapasy wcześniej wygenerowanego zapału.
No ale chyba świat sie nie zawali jak się jeden dzień poopierdalam..?
Rozważam czytanie książki, ale to chyba by było zbyt bezczelne, zważywszy na ustawienie mojego biurka względem drzwi.
I w ogóle, mogłaby już być 16sta, żebyśmy w końcu poszli na to piwo :)
nie cierpię nie cierpieć
[26.01.10/12:27]a że ostatnio nie mam w ogóle ani weny ani potrzeby prowadzić kroniki mego światowego życia, to lojalnie uprzedzam, że będzie nudno i o dupie maryni
no bo niby nic się nie stało, ale kurwa ten ziąb mnie już doprowadza do szału (!!!) tak, wiem, że to nadzwyczaj oryginalne z mojej strony.
spóźniam się do pracy, bo codziennie mam kryzys ubraniowy pod tytułem "jak to zrobić, żeby w miarę wyglądać i nie zamarznąć". co nie jest takie proste jak człowiek magazynuje zapasy na okoliczność zimy i roztył się bardziej niż na to pozwala większość posiadanej garderoby :/ a jak juz stwierdzam, że za długo to trwa, pieprzyć autobus, pojadę se taksówką, to okazuje się, że pół warszawy wpadło na podobny pomysł (względnie samochody taryfiarzom rano nie odpaliły) i taksówki w promieniu pół godziny drogi nie uświadczysz. zatem tłukę się czterdzieści pięć minut w korkach niedogrzanym autobusem, by triumfalnie wkroczyć do siedziby pracodawcy z godzinnym opóźnieniem, a nastepnie skonstatować, że uniemożliwiłam pracę nie tylko sobie, albowiem w moim pokoju są klucze do pokoju koleżanki. sweet.
poza tym pietrzą mi się zaległości pocztowo-zakupowo-lekarskie, bo mam gwałtowny wewnetrzny sprzeciw na samą myśl o dobrowolnym wystawieniu się na mróz dłużej niż jest to absolutnie konieczne. a że rychłego końca mrozów raczej pogodynki nie wróżą, to już się na zapas wkurwiam, że jednak będę musiała tu i tam się pofatygować w taką pogodę.
i tak ogólnie chciałam zauważyć, że zawsze wkurwiał mnie fakt, że taka pogoda może zagrażać życiu. no wiecie - że człenio wyjdzie, postoi za długo, zasłabnie, nie wiem - i po człeniu. że to jest realna możliwość. i że to się dzieje naprawdę, bezdomnym choćby. jakoś mnie to wyprowadza z równowagi. nie wiem, chyba muszę wyemigrowac do ciepłych krajów, czy coś.
do tego w pracy zapieprz nie z tej ziemi ostatnio, jakies przepychanki, szpileczki, rywalizacja z koleżankami co dość nieudolnie próbują zgrywać milutkie, jednocześnie prowadząc akcję podpierdalacz, i się dziwią jak im się wprost powie, że chyba im leciutko odwala od przerostu ego, a te ich partyzanckie zagrywki typu "udupię cię publicznie niby za twoją niekompetencję, ale nikt mnie nie posądzi o osobistą wojenkę, bo jestem taka profesjonalna i nie kieruję się emocjami" są zbyt ostentacyjne i pfff w przedszkolu lepiej umiałam niepostrzeżenie kopać pod kimś dołki.
i mogłabym tak długo smęcić, bo tematów mi się nazbierało, ale jak se tak trochę pomarudziłam, to właściwie już jakby ulżyło. więc ten. bez przesadyzmu, co nie.
przesz suonko śfieci, w pracy grzejom, gupie spotkanie pracowe mam za sobą, mogę wrócić do bycia wyluzowanym kfiatem na tafli jeziora.
że tak bez związku optymistycznie zakończę :)
odbiło mi doszczętnie
[22.10.09/12:56]co prawda, jak się odziałam do tego w ołówkową spódnicę z wysokim stanem, obcisłą koszulę i te klasyczne czarne szpile, to laska jestem, że klękajcie narody (a co się będę krygowac :P), ale co z tego, skoro będę wystawać w tym jeszcze bardziej ponad głowami owych narodów :> (sprawdziłam tez czy mieszczę się w futrynie - jakimś cudem tak :P)
i teraz mam dylemat czy toto założyć na inaugurację podyplomuffki czy raczej postawić na coś bardziej... płaskiego... żeby nie szokować nowych koleżanek oraz kolegów :D
więc póki co, targana wątpliwościami, zdecydowałam się tylko założyć drugi z wczorajszych zakupów, mianowicie wyjebiście żarówiaście czerwoną kurtkę. zdaję sobie sprawę, że ostro wali po oczach, ale już mam dość tych wieszaków pełnych szarych i burych swetrów w sklepach, tych ludzi w czarnych płaszczach, czarnych kozakach i z czarnymi parasolami (nie żebym cos miała przeciwko czarnemu), tej mojej ponurej szafy, wpisującej się w dołujący klimat.. se pomyslałam, że mi humor poprawi taki pozytywny krzykliwy kolor. i miałam rację :)
a poza tym co.. dużo się dzieje, terminarz mi pęka chwilowo, dużo do zrobienia, ale jakoś mnie to nie frustruje o dziwo, pewnie dlatego, że dużo jest w tym planów przyjemnych
i bardzo sobie chwalę fakt, iż mam siłę, czas i ochotę zajmować się opisywaniem zakupionych szmatek, zamiast rozgrzebywać problemy egzystencjalne i rozkminiać jaka to jestem zmęczona :D
trochę się przez to czuję nie na miejscu, bo (w każdym razie w moim otoczeniu) jest okres smęcenia, ale co poradzę :]
władza truje kwaskiem cytrynowym :P
[16.10.09/12:28]Czytanie jak rozsądni ludzie rzeczowymi argumentami usiłują dogadać się z autorką i otrzymują masę wymijających bredni zupełnie nie na temat, o który pytali, nasuwa mi zresztą pewne .. hm.. bliskie temu miejscu skojarzenia :D zresztą, sami zgadniecie pewnie o co mi chodzi :]
Enjoy :D